Jak rozwijać się duchowo oraz po co to robić – fragment warsztatów z Rami i Mariną Bleckt, 2019

Rami Bleckt

Rami:  Witam wszystkich! Nazwaliśmy te zajęcia: “W jakim celu rozwijać się duchowo i jak to osiągnąć”.Skoro przyszliście na te zajęcia, to zgaduję, że chcecie się dowiedzieć, na czym polega prawdziwa duchowość?

Kobieta z sali: Przyszłam po prostu na Pana popatrzeć. 

Rami: Przyszła Pani po to, żeby na mnie popatrzeć (śmiech, zwracając się do żony, siedzącej obok : “Kochanie, nic osobistego, jest to prezent duchowy”. Rzuca kwiaty z wazonu obok do kobiety z sali.

Kobieta z sali: Dziękuję. 

Marina: A ja Cię widzę codziennie (śmiech).

Rami: Zdajesz sobie teraz sprawę z mojej wartości? Może właśnie w tym celu przyprowadził Cię tutaj Bóg, abyś zrozumiała, jakiego masz cennego męża (śmiech).

Kobiety do wszystkiego podchodzą…bez wysiłku, na luzie, widzicie jak to jest: “po prostu przyszłam popatrzeć”. 

Męski głos z sali: Dobrze by było zdefiniować na samym początku o czym w ogóle mowa, czym jest duchowość. 

Rami: Dobre podejście. A jak Pan rozumie, czym jest duchowość? W jakim celu przyszedł Pan do nas? 

Męski głos: Dla rozrywki; Wszechmogący mnie tutaj wysłał.

Rami: Aha, rozumiem, czyli przyszedł Pan tutaj w nastroju Wszechmogącego, aby się zabawić. Już się zacząłem zastanawiać, czy takie podejście nie graniczy z manią wielkości. Dobrze, stopniowo dojdziemy do określenia, czym jest duchowość. 

Mam nadzieję, że wszyscy w większym lub mniejszym stopniu rozumiecie, czym jest duchowość; pochodzi od słowa “dusza”. Poziom duchowy jest nadrzędny i określa tak naprawdę wszystko, co jest, cała reszta jest tymczasowa i nie ma żadnej wartości. Proszę przypomnieć sobie swoje problemy 5 lat temu, czy ktoś z was cierpiał tak bardzo, że aż rozpatrywał możliwość samobójstwa? Chociaż tak naprawdę mam nadzieję, że nikt z was nie jest na tyle głupi, żeby nawet o tym myśleć, bo myśli samobójcze są niezwykle destrukcyjne, jednak w obecnych czasach takie myśli tak czy inaczej mogą czasami nawiedzać ludzi. Ale na pewno mieliście takie okresy w swoim życiu, gdy bardzo cierpieliście i zastanawialiście się nad tym “po co w ogóle żyję”. Czy ktokolwiek z was tak się kiedykolwiek czuł?

Głosy z sali: Tak, miałam tak kiedyś. Było właśnie tak. 

Rami: Widzę, że uczciwych jest tutaj ponad połowa sali. 

Tak czy inaczej, każdy z nas doświadczył różnych problemów w swoim życiu, ale teraz, w chwili obecnej, czy postrzegacie te problemy tak samo, jak wcześniej, czy też trochę inaczej? Często bywa tak, że nawet się uśmiechacie na samo wspomnienie o swoich problemach. “Och, jak to dobrze, że nie wyszłam zamąż za tego Jurka”, czy tak?

Kobiecy głos z sali: Tak! (śmiech) 

Rami: Tak? (też się śmieje), widzicie, dziewczyna śmieje się  histerycznie na samo wspomnienie o tym. Jednak to samo dotyczy też dobrych wspomnień. To wszystko zależy od naszego umysłu, bo nasza dusza obleka się w umysł. I nasze zrozumienie tego, co jest dobre, a co złe jest bardzo względne. Ktoś cieszy się z powodu tego, że stracił pracę, a ktoś płacze. Należy zrozumieć, że wszystko, co szukamy na poziomie umysłowym jest tymczasowe i nie da nam szczęścia. Gdy postrzegamy nasze życie z duchowego punktu widzenia rozumiejąc, że wszystko, co nas otacza jest tymczasowe, to taki światopogląd zawiera w sobie ogromny potencjał. A gdy jesteśmy mocno przywiązani do naszego ciała i umysłu, to cierpimy. “Mój piesek umarł, po co mam teraz żyć”, albo umarł ktoś inny. Coś się skończyło, albo coś się zaczęło – i przez to cierpimy. Nie zauważamy, że ten świat przez cały czas się zmienia. Gdy odrabiamy wiele lekcji karmicznych, to wydaje nam się, że nasze życie jest bardzo burzliwe, a jeśli odrabiamy je powoli to może nam się wydawać, że w naszym życiu nic się nie zmienia, przez 30 lat chodzimy do tej samej pracy, itd. Takie postrzeganie rzeczywistości jako tworu, który się co chwila zmienia jest bardzo ważne i jest źródłem ogromnego natchnienia i potencjału. Gdy cechuje nas duże ego i żyjemy potrzebami swojego umysłu, to przez cały czas wydaje nam się, że coś nam się zabiera, że przez cały czas coś tracimy. Ale to jest po prostu życie: zmienne i nietrwałe. Czy odczuwaliście kiedyś szczęście, na przykład przebywając na koloniach dla dzieci, albo w jakimś raju na ziemi, na przykład na plaży pod palmami? Czy czuliście całym ciałem, że jest wam dobrze?

Głosy z sali: tak, tak.

Rami: Ostatnio byliśmy w Indiach, w Singapurze, w…Dubaju. Byliśmy w miejscach, gdzie było nam bardzo dobrze, były to jedne z najlepszych plaż świata. Pamiętasz, jak się zatrzymaliśmy w 5 gwiazdkowym hotelu? (zwraca się do żony). Zazwyczaj zatrzymujemy się w hotelach znacznie skromniejszych, ale ostatnio zatrzymaliśmy się na kilka dni w 5-gwiazdkowym hotelu. Widzę w tym wolę Boga, bo akurat wtedy w tym hotelu była duża zniżka (śmiech), więc pomyślałem sobie: “Bóg chce, żebyśmy zostali tutaj dłużej, na tym południowym Goa”. Jest tam bardzo ładnie, wspaniałe plaże, pola golfowe, malutkie jeziora, każdy dookoła nas biega: “co Państwu przynieść”, śniadania są przepyszne, które w moim przypadku stopniowo przechodziły w obiady… (śmiech). Pomyślałem o tym, że jest to super miejsce, gdzie wszystko jest takie wspaniałe i miłe, ale czy chcielibyście tak mieszkać przez rok czasu? Raczej nie. Odczuwając w sobie zasoby intelektualne i duchowe chcecie odpocząć w takim miejscu przez jakiś czas, zregenerować się i za chwilę odczuwacie pragnienie, aby robić coś innego. Taki relaks jest fajny, ale nie da radę tak żyć przez cały czas. Takie rajskie życie nie wystarcza, po jakimś czasie będziecie chcieli wrócić do domu. Jest to dobra praktyka aby zrozumieć, że nie należy zbytnio się przywiązywać do tego, co wydaje nam się być dobre. Wyobraźcie sobie, że utknęliście w dniu świstaka, jesteście w raju i przez cały czas odczuwacie w kółko to samo. Nie po to tutaj przychodzimy, bo dla dobra naszej duszy jest nam potrzebna tylko i wyłącznie miłość, nic innego. Właśnie na tym polega prawdziwa duchowość. Młody człowieku (zwraca się do mężczyzny w sali), przez cały czas się Pan zamartwia pytaniem, czym jest duchowość… A duchowość właśnie na tym polega: na miłości bezwarunkowej. A miłość, jest właśnie tym do czego dążymy, cała reszta jest tymczasową iluzją. Nie należy tutaj do niczego się mocno przywiązywać. Potrzebujemy też duchowości w naszym życiu po to, aby nie zwariować. Nie zgadzacie się z tym stwierdzeniem? Obecnie żyjemy w najbardziej egocentrycznych czasach, gdzie przejawiamy jeden z najbardziej bezbożnych stanów świadomości. Stan naszej świadomości jest bardzo egoistyczny, nastawiony na konsumpcję. Jeśli posłuchacie niektórych psychoterapeutów czy psychologów, to dowiecie się, że nigdy wcześniej nie było na świecie tylu wariatów. W Ameryce ilość problemów psychologicznych jest niesamowita, problemy psychoterapeutyczne wychodzą poza skalę. Jeśli poczytacie raporty Światowej Organizacji Zdrowia, to dowiecie się, że do 2020 – 2022 roku ilość ludzi z różnego rodzaju problemami psychicznymi przekroczy ilość chorych na raka czy na choroby układu sercowego, itd. Ci, którzy nie są jawnie chorzy biorą antydepresanty. Są to miliony ludzi. Nie wiem, czy wiecie, ale w 2006 czy w 2008 roku w Stanach około 7.5 milionom uczniom podawano środki antydepresyjne o bardzo mocnym działaniu. Oznacza to, że prawie co drugi uczeń cierpi na problemy psychiczne. Z dorosłymi sprawa ma się podobnie. Jeśli widzicie, że ktoś chodzi i się uśmiecha, to proszę nie myśleć, że z nim wszystko dobrze, bo większość z nas funkcjonuje zażywając określone narkotyki. Narkotyki to również piwo, papierosy, biały cukier. Wiedzieliście o tym, że biały cukier to jeden z najbardziej szkodliwych produktów chemicznych?

Kobiecy głos z sali: Oczywiście. 

Rami: Oczywiście. Niektórzy z was siedzą i myślą sobie:  “przyszedłem, żeby się zabawić, a Rami mówi takie rzeczy, że mi tylko psuje nastrój”. (śmiech). Biały cukier nie jest produktem spożywczym, jest trucizną. Zmieńcie cukier na miód, produkty naturalne, bo biały cukier powoduje zmarszczki, przyczynia się do wytwarzania nowotworów, szybciej się starzejemy dzięki niemu, itd. Cukier jest mocnym narkotykiem, czy ktoś z was spróbował przeżyć  kiedyś miesiąc bez cukru? 

Kobiecy głos z sali: Już kilka lat nie jem cukru. 

Rami: No widzę, że z was są ludzie rzeczywiście duchowi, proszę zauważyć, że prawie jedna trzecia sali podniosła ręce na znak wyrzeczenia się cukru. Szanuję to bardzo. Ja też już ponad dwa dni nie jem cukru, w większym lub mniejszym stopniu. (śmiech na sali). Żartuję, może ciut dłużej już nie jem, ale tak czy inaczej biały cukier jest strasznym narkotykiem, który cały czas zażywają ludzie. 

Kiedyś miałem podobny wykład w Petersburgu i pewna kobieta powiedziała do mnie: “Po co aż takie ograniczenia w jedzeniu, trzeba słuchać tego, co mówi do nas nasze ciało”. 

Mówię do niej: “Mówi Pani o słuchaniu swojego ciała?” (Zwracając się do żony Rami wstaje z kanapy: “Przepraszam kochanie, czasami muszę im coś pokazać” Słuchać swoje ciało? Wstajecie w środku nocy i nagle odczuwacie mocny zew swojego ciała, które domaga się tortu z lodówki. (Rami kroczy dużymi krokami do wyimaginowanej lodówki). Przecież wasze ciało nigdy nie domaga się w taki sposób zjedzenia trochę brokuł w środku nocy. A brokuły są bardzo pożyteczne, wszystkie gwiazdy Hollywood je jedzą. To właśnie w taki sposób nasze ciało nam dyktuje, co mamy jeść w środku nocy. Moja córka kiedyś przyszła do mnie i powiedziała, że jest mocno głodna. Mówię do niej: “To zaraz Ci dam brokuły”, córka na to wrzasnęła: “Nie! Tam babcia tort przyniosła, moje ciało  chce torta”. (śmiech). 

Marina Bleckt: Wiesz Rami, poruszyłeś ciekawy wątek. Ludzie często mówią o tym, że należy słuchać swojego ciała. Problem polega na tym, że w takich przypadkach dochodzi często do pewnego zniekształcenia tego, co mówi nasze ciało. To, co ludzie odczuwają jako potrzebę swojego ciała tak naprawdę jest potrzebą dyktowaną przez przyzwyczajenie i umysł, nie ma w tym potrzeby ciała. Jeśli rzeczywiście posłuchamy swoje ciało, to dowiemy się, że wcale nie chce ono zjeść tort w środku nocy; ciało chce tego, co je odżywia i napełnia zdrowiem. To jest właśnie to, co dzisiaj zaczęłam z wami robić podczas medytacji;  to jest  właśnie znalezienie tego zdrowego kontaktu ze swoim ciałem, gdy potrzeba jest dyktowana nie przez nasz umysł, ale jest rzeczywistą potrzebą naszych komórek, gdy jesteśmy rozluźnieni i możemy rzeczywiście odczuć, co będzie dla nas najlepsze, najbardziej konstruktywne. W jaki sposób mamy najlepiej usiąść, w jaki sposób mamy najlepiej oddychać.. Nie musimy słuchać tego, co mówi do nas nasze przyzwyczajenie i tego, o co “prosi nas organizm”, bo w nas wydzielają się pewne określone składniki i chcemy na przykład sięgnąć po papierosa, żeby zneutralizować te elementy w naszym ciele, które się wydzielają po to, aby zneutralizować wpływ papierosa. A gdy rzeczywiście podłączymy się do tego, co chcą nasze komórki, nasze organy – a chcą one przede wszystkim naszego zdrowia – to będziemy w stanie rzeczywiście zrozumieć, czego potrzebują nasze organy dla zdrowia i życia.

Rami: I wtedy będziemy w nocy jedli brokuły! 

Marina: (śmiech) Właśnie tak! Wtedy nie będziemy już odczuwali potrzeby jedzenia tego, co jest dla nas szkodliwe. I nawet nie chodzi o to, żeby jeść to, co myślimy, że jest dla nas dobre, tylko w takiej sytuacji człowiek zaczyna odczuwać, co w tej konkretnej chwili jest dla niego dobre, być może nie będzie to brokuł, ale pomarańcza, być może nie będzie to jedzenie surowe, tylko gotowane, bo być może  nasze ciało nie jest w tej chwili gotowe na to, aby przetrawić  surowe pożywienie tylko potrzebuje czegoś, co jest ugotowane…wtedy będziecie w stanie zrozumieć tą różnicę, i będziecie wiedzieli, co jest dla was dobre, a co nie. Na tym rzeczywiście polega sztuka słuchania swojego ciała: słyszenia siebie na poziomie komórek, żeby wiedzieć, co dokładnie jest nam potrzebne po to, aby podtrzymywać w sobie najbardziej konstruktywną formę życia. Taki tylko mały dodatek ode mnie. 

Rami: Muszę się z Tobą zgodzić, bo inaczej nie dasz mi tortu (śmiech). Dziękuję Ci bardzo. Aby móc usłyszeć swoje ciało należy je przede wszystkim oczyścić. Chciałem jeszcze nadmienić, że w tym świecie możemy przytłumić impulsy naszej duszy jakimiś zewnętrznymi rzeczami, pozwala nam się żyć stosunkowo szczęśliwie przez jakiś czas: możemy się całkowicie poświęcić karierze, zapomnieć się w shoppingu, w jedzeniu i w różnych przyjemnościach życiowych. Rajas, nasza energia namiętności bardzo mocno wciąga nas w takie postrzeganie świata, gdy wydaje się nam, że takie życie jest fajne, burzliwe, kolorowe. Jednak gdy tylko wpadamy pod wpływ energii materialnej, to od razu odczuwamy wpływ wahadła albo egregoru, które odciągają nas w stronę emocji pozytywnych, wahadełko odchodzi coraz dalej w bok, jest coraz weselej, ale po jakimś czasie następuje przechył w inną stronę i wahadło odbija w stronę depresji. Cierpią na to wszyscy gwiazdy Hollywood i wszyscy, którzy funkcjonują w trybie mocnego napięcia emocjonalnego. Póżniej, gdy emocje opadają potrzebują albo narkotyków albo zaczynają tracić zmysły. Wpadają w depresję i nie mają innego wyjścia oprócz powrotu do prawdziwego “Ja” albo też do wariactwa. Natura duszy polega na tym, że potrzebuje ona tylko miłości, świadomości i bezwarunkowości, jednak przytłumiamy ten zew duszy za pomocą mentalnej egoistycznej koncepcji, że ten świat materialny jest w stanie nas uszczęśliwić, próbujemy być tutaj wiecznie szczęśliwi. Uważamy, że ten oto Jasiu na pewno mnie szczęśliwi, bo jeździ takim autem ,  tak o mnie dba, muszę go brać, póki proponuje mi małżeństwo. Albo być może myślimy, że określony status, kraj, albo stan rzeczy nas uszczęśliwi, jednak tak nie jest.  Teraz wszystko się zmienia, musimy zrozumieć, że to wszystko jest płynne, że nigdy nie stoi w miejscu. Takie jest prawo natury. I nie dzieje się tak dlatego, że Bóg jest jakiś zły, tylko po prostu taka jest rzeczywistość. I dlatego pierwsze, co należy uczynić, to obudzić w sobie ten zew duszy i zrozumieć, po co tak naprawdę tutaj przyszliśmy. Nie należy przesadnie przywiązywać się do tego świata. Wszystkie problemy mentalne i psychoterapeutyczne są następstwem niewłaściwej samoidentyfikacji, wynikiem tego, gdy zaczynamy utożsamiać się z tym, czym tak naprawdę nie jesteśmy. Jeśli odwiedzicie dom wariatów, to zobaczycie tam kilku Bonapartów, Putinów, Stalinów…w głowach pacjentów szpitali psychiatrycznych coś się przełączyło i ci ludzie zaczęli nagle utożsamiać się z kimś, kim wcale nie są. W pewnym stopniu każdy z nas jest taki, jesteśmy cywilizacją wariatów: jeśli zapytamy przypadkową osobę na ulicy, to odpowie nam, że “jest inżynierem, ma 35 lat, dwójkę – trójkę dzieci”. Jednak to są wszystko wartości zmienne, tak naprawdę nie jesteście tym w rzeczywistości. Jeśli przechodziliście regresje hipnotyczne –  przechodziłem to sam i później też przeprowadzałem takie sesje – z łatwością możecie zauważyć, że nie mamy z naszym ciałem nic wspólnego, jest ono bardzo tymczasowe, w przeszłości byliśmy całkiem inni. Kiedyś się uczyłem w szkole w Azji, mieszkałem w Peterburgu, na Litwie, w Indiach, ale były to tymczasowe role i nie ma sensu zbytnio się do tego przywiązywać. Gdy zaczynamy się zbytnio przywiązywać do określonej roli życiowej, oznacza to, że właśnie wykonaliśmy pierwszy krok na drodze do choroby psychicznej. Rozumiecie?

Tak się złożyło, że niezbyt długo mieszkałem w Rosji, z racji tego, że mieszkałem za granicą poznałem wielu emigrantów. Zauważyłem kilka razy następujący scenariusz: ktoś był wielkim kierownikiem, czy profesorem, zarządzał kilkusetnym zespołem i po emigracji do innego kraju nie jest w stanie osiągać sukcesy na nowym miejscu. I przez to ten ktoś czuje się nieszczęśliwy. Jednak widziałem też inne przypadki, gdy ludzie mówili sobie mniej więcej tak: “byłem kiedyś dyrektorem fabryki, ale tutaj jest inna sytuacja, całkiem inna rzeczywistość” i śmiało szli sprzątać łazienkę.Ci drudzy nie cierpieli z powodu identyfikacji z określoną rolą społeczną. Rozumiecie już o co chodzi? Jest to bardzo ważne i przekłada się na praktyczne zastosowanie w życiu, bo utożsamiając się z czymkolwiek tracimy dużo energii. Wtedy zaczynamy patrzeć na świat przez pryzmat określonych filtrów: “Jurek powinien być taki, a nie inny”, “Tramp powinien być taki”, “Powinno być tak, a nie inaczej”. Czyli nasze ego próbuje rozkazywać rzeczywistości. Jednak Bóg jest rzeczywistością, czy tak, kochanie?

Marina: Tak (uśmiech)

Rami: Widzicie, ona nie kłamie. Rzeczywistość to Bóg, a nie nasze wyobrażenia o tym, jaka rzeczywistość powinna być. Jak już mamy określony schemat tego, jaka powinna być nasza rzeczywistość, to naszym kolejnym krokiem staje się próba wciśnięcia naszych wyobrażeń w określony obraz świata. Proszę wyobrazić sobie kilka miliardów egoistów, z których każdy uważa, że powinno być tak, a nie inaczej. I takie postrzeganie rzeczy również przynosi cierpienie. 

Dzisiaj udzielałem konsultacji pewnej młodej kobiecie, która w poprzednim wcieleniu była moralistką i teraz też chce, żeby rzeczywistość wyglądała w określony sposób. Jednak ten świat nigdy nie może odpowiadać oczekiwaniom miliardów ludzi, poza tym nasze oczekiwania co chwila się zmieniają. Rok temu chcieliśmy jedno, teraz marzymy o innych rzeczach.I jest to podstawa do odczuwania nieszczęścia. Zdajecie sprawę, w jakim kierunku zmierzam? Każdy z nas uważa, że wszyscy powinniśmy być zdrowi, dzieci powinny być takie, a nie inne, lekarze powinni się zachować w określony sposób, powinniśmy robić to albo tamto. Jednak komu jesteśmy cokolwiek winni? Przychodzimy tutaj tylko po to, aby się nauczyć miłości, a nie po to, aby nasze egoistyczne wyobrażenia o rzeczywistości na siłę w tą rzeczywistość wciskać. Gdy coś nam się nie podoba w tej rzeczywistości, to możemy ją zmieniać, wnosząc więcej energii błogości, więcej satwy, jednak głęboko wewnątrz nas samych musimy się nauczyć akceptować każdy rozwój wydarzeń. Takie podejście od razu daje nam ogromny zastrzyk energii potrzebnej dla osiągnięcia powodzenia, szczęścia i zdrowia. Jest to bardzo praktyczna wiedza. Wielu myśli, że duchowość polega na tym, aby chodzić do różnych świątyń i przez cały czas się modlić. To nie zaszkodzi, jednak nie na tym to wszystko polega. Określona koncepcja mentalna powoduje to, że człowiek z czymś się mocno utożsamia i chce, aby rzeczy się działy w określony sposób. I właśnie to jest źródłem naszych cierpień. 

Widzę, że wielu z was siedzi tutaj z zeszytami, bo czasami zdarza mi się powiedzieć coś mądrego. Zapisujesz moje myśli? (pyta żonę)

Marina: Trzymam zeszyt w domu (śmiech). 

Rami: Powiem wam coś, co na początku może się wam wydać trochę smutne. A brzmi to tak: w tym świecie nigdy nic nie dzieje się tak, jak tego chcemy. (śmiech na sali) 

Widzicie, ile to zdanie przynosi przyjemności? Kto z was w przeciągu ostatnich 10 dni miał wszystko tak, jak tego chciał? A w przeciągu ostatnich 10 żyć, 10 lat albo nawet 10 minut? Ajurweda twierdzi, że większość chorób jest skutkiem przekonania, że wszystko w tym świecie ma się dziać tak, jak tego chcemy my. Chcemy, żeby mąż wracał z pracy o ósmej, dawał nam często kwiaty, itd. Gdy utożsamiamy się z określoną koncepcją, to zaczyna nam ona przynosić cierpienia. Gdy widzimy kogoś na ulicy z mocno napiętą twarzą, to w 90% oznacza to, że taki człowiek uważa, że wszystko powinno być tak, jak on tego chce i już. A gdy nie jesteście przywiązani do określonych koncepcji, to odczuwacie lekkość istnienia tak po prostu, bo nie czujecie się do niczego uwiązani.Na poziomie zewnętrznym należy działać stosownie do sytuacji: na przykład, gdy mąż pijany wraca do domu, to być może należy wylać na niego kubeł zimnej wody, jednak na poziomie głęboko wewnętrznym należy przyjmować każdy rozwój wydarzeń, cokolwiek się dzieje w życiu należy zaakceptować to. Wtedy życie staje się bardzo ciekawe. Jest to taki sposób przeżywania życia, który na sanskrycie można nazwać “lilla”, czyli “boska gra”. Albo gramy tutaj na poziomie umysłu, a to zazwyczaj jest tragedia, albo zakrawa na chorobę psychiczną. Dobrze jeśli w waszym umyśle jest dużo satwy i błogości, wtedy żyjecie dobrze, często powtarzacie “Om”, ćwiczycie jogę i robicie inne podobne rzeczy. Jest to dobra strategia, bo chroni nas często przed mocnymi wstrząsami życiowymi, jednak wcześniej czy później tą konstrukcję i tak zniszczy życie. Gdy żyjemy wyzbyci całkowicie wszelkich oczekiwań od tej rzeczywistości, w której jesteśmy,  gdy przez cały czas się bawimy, to takie życie staje się bardzo “fajne”. Kto  z was w dzieciństwie w coś grał, w szachy, w piłkę nożną, w tenisa? Czy może jest wśród was ktoś taki, kto nie lubi w nic się bawić, podnieście rękę? Przynajmniej w dzieciństwie na pewno w coś się bawiliście? Bo później już się włącza inny tryb myślenia: “Po co to się bawić, lepiej ciężko pracować”. Jednak jakiś zdrowy duch gry i zabawy powinien istnieć, bo inaczej nasze życie jest całkowitą tragedią. Nie chciałbym tego mówić przy żonie, jednak bez elementu gry cały świat jest całkowitą d…Zobaczcie, jak ten świat jest stworzony, Bóg to jajcarz. Włączcie telewizor w Rosji, aby pooglądać rosyjskiego polityka, od razu widać, że to jakiś boski wygłup, boskie jaja, przecież coś takiego musiał wymyśleć ktoś, kto ma dobre poczucie humoru? Z Trumpem jest tak samo zresztą. Bawmy się tym życiem, nie mając zbytnich oczekiwań. Czy kiedykolwiek siadaliście do gry w szachy i z góry wiedzieliście, że pierwszy ruch będzie taki, drugi owaki, a przy dziewiątym ruchu wasz przeciwnik się podda, bo mój tata mu zapłacił? Załóżmy, że przychodzicie na mecz piłki nożnej i od razu wiecie, że gol padnie w siódmej minucie rozgrywki i wynik całej gry jest już z góry wiadomy. Tak wcale nie jest fajnie. W życiu jest tak samo, gdy mamy to poczucie braku oczekiwań od życia, to nasze życie staje się bardzo szczęśliwe. Ego tego się bardzo boi, bardzo potrzebuje stabilności, obowiązków, rutyny…w pewnym stopniu jest to bardzo potrzebne, zwłaszcza kobietom. Czy wiecie dlaczego? (śmiech na sali). Czy naprawdę nikt z was nie ma tutaj dzieci? Każdy aż taki rozwinięty duchowo? Matka potrzebuje określonej stabilności w życiu, bo to jest bardzo trudne, jeśli codziennie musimy się gdzieś przeprowadzać na nowe miejsce. Jednak nie mówię o zewnętrznej stabilizacji tylko o wewnętrznym braku oczekiwań od rzeczywistości. W naszym ósmym wydaniu czasopisma zamieściliśmy wspaniały cytat Ekharta Tolle: ”Ogromne możliwości stoją otworem wtedy, gdy stan niepewności jest dla nas całkowicie komfortowy”. Rozumiecie o czym jest mowa?

Głosy z sali: Tak! 

Rami: Właśnie czekałem na wasze “tak”! Czekałem na wasz odzew i już odczuwam pewne napięcie, bo w moim filmie mentalnym powinniście wszyscy mi przytaknąć. (śmiech).Właśnie w takich momentach zaczynają się problemy, gdy oczekujemy określonego schematu działania. Bóg to jajcarz. My, ludzie,  też jesteśmy częścią Boga, więc też powinniśmy być jajcarzami, nauczcie się postrzegać ten świat jako jeden wielki, niekończący się żart.Taka właśnie jest rzeczywistość. Gdy ktoś traci pracę – ale jaja! Jakie bezgraniczne możliwości rozwoju przed nami! (śmiech Ramiego i sali). Jednak jest to rzeczywistość i wtedy nie tracimy swojego czasu i energii na rozmyślania, co robić, gdzie pójść,  itd.  Należy zaakceptować rzeczywistość taką, jaka jest. Cokolwiek, co się dzieje z nami nagle i wbrew naszej woli jest przejawem karmy w naszym życiu i należy to po prostu przyjąć. Gdy jesteśmy zanurzeni w tej rzeczywistości, właśnie wtedy rzeczywiście jesteśmy duchowi, wtedy nagle zaczynamy odnosić rzeczywiste sukcesy w świecie materialnym. Wszyscy ludzie, których znam osobiście i którzy samodzielnie osiągnęli sukces materialny i są bardzo szczęśliwi i żyją właśnie w ten sposób. Ci ludzie zaczynali od zera, a obecnie osiągnęli niesamowity sukces, ich zarobki przewyższają kilka milionów. Pewny mój przyjaciel wyjechał z Rosji podczas “pierestrojki”, gdzie pracował jako inżynier, ale wsadzono go do więzienia, tak jak wielu innych. Emigrował później do Stanów z małym dzieckiem, gdzie przez jakiś czas rozwoził pizze i wykładał lody na półki w supermarkecie. W Rosji ten człowiek zajmował stanowisko głównego inżyniera w ogromnym zakładzie, a w Ameryce musiał ciężko pracować, wieczorami zajmował się dziećmi i przez cały czas się uczył, nadal się rozwijał. W chwili obecnej jest jednym z najbogatszych ludzi w swoim mieście w Stanach, zarządza międzynarodową firmą, którą stworzył samodzielnie od zera. Nie miał ani wpływowych przyjaciół, ani krewnych. Gdy operujecie na rzeczywiście duchowym poziomie zdajecie sobie sprawę z tego, że wszystko jest tymczasowe i nie wpadacie w określone schematy i pułapki myślowe. “OM” (Rami udaje pozycję człowieka w medytacji, śmiech na sali). Rzeczywista duchowość zawiera w sobie ogromny potencjał. To właśnie dzięki niej człowiek staje się rzeczywiście optymistyczny.

Już wkrótce ciąg dalszy – przyp.tłum.

Jeśli znalazłeś błąd w pisowni, powiadom nas, zaznaczając ten tekst i naciskając Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

avatar